Szukaj

Mama w samochodzie, czyli co zrobić, żeby mieć więcej miejsca


Lubię jeździć samochodem. Korzystam z niego prawie codziennie. Również wtedy, kiedy byłam w ciąży, starałam się być aktywna i brać udział w różnych zajęciach, niekiedy znacznie oddalonych od mojego mieszkania. Kiedy odwiedzałam mój ulubiony sklep spożywczy, parkowałam na zwykłym miejscu, bo jeszcze kilka lat temu, kiedy byłam w pierwszej ciąży, szerokie miejsca parkingowe dla rodzin z dziećmi nie były popularne. Obecnie jest ich coraz więcej, chociaż myślę, że to i tak za mało 😉








Często spotykałam się z tym, że podczas mojej wizyty w sklepie inni kierowcy „stawali” bardzo blisko drzwi mojego samochodu. Rozumiem, że jeśli to jedyne wolne miejsce, to każdy na nie poluje. Ale co, kiedy parking świeci pustkami, moje miejsce wcale nie jest najbliżej wejścia, a mimo to ktoś parkuje zaraz obok? Dosyć irytujące, prawda? Tym bardziej że kobieta w ciąży może mieć problemy z utrzymaniem równowagi i koordynacją ruchów, a przez duży brzuch – dodatkowo potrzebować więcej przestrzeni. Jak w takim razie mówić o bezpiecznym otwarciu drzwi samochodu?

Za każdym razem, kiedy taka sytuacja mnie spotykała, czułam, że trzeba coś z tym zrobić! Musimy uświadamiać innych kierowców, że potrzebujemy więcej miejsca i nie chcemy uszkadzać ani swojego samochodu, ani ich. Już wtedy wie


działam, że dobrym rozwiązaniem byłaby naklejka na szybie.


Naklejka, która:

  • jest możliwa do przyczepienia w dowolnym miejscu na szybie,

  • nie ogranicza widoczności kierowcy,

  • jest wielorazowa – łatwa do szybkiego odklejenia i naklejenia ponownie w razie potrzeby,

  • nie brudzi szyby – jest bez kleju.

Oprócz tego oczywiście musi nieść przekaz! A żeby to uzyskać, najpierw powinna zwrócić na siebie uwagę.



Kiedy pierwsza córka się urodziła i jeździłam z nią samochodem, to też zdarzało się, że ktoś (pomimo wielu wolnych miejsc) parkował właśnie obok mnie… Co za irytacja! No bo wyobraź sobie młodą mamę, lekko zestresowaną, bo np. dziecko płacze albo właśnie zasnęło po wielu godzinach marudzenia, a tu się okazuje, że zamiast wyciągnąć fotelik (tzw. łupinę), wpiąć go do stelaża z kółkami i jechać z dzieckiem dalej, to się nie da. A co, jeśli właśnie jedziemy do lekarza i nie chcę się spóźnić na wizytę?

Oczywiście jeśli wyciągnie się ten początkowy fotelik i w samochodzie zostanie sama baza do ISOFIX (albo i nie, bo nie wszystkie samochody mają ten system, a nawet jak mają, to nie wszyscy kupują bazę), to inni kierowcy mogą się nie zorientować, że akurat w tym aucie zaraz będzie jechać niemowlak. Z resztą… dlaczego ktoś miałby się nad tym zastanawiać, skoro ma mnóstwo swoich spraw, i niekoniecznie doświadczenie w przewożeniu dzieci… Wracając: skoro inni się nie domyślają, to może warto ich uświadomić? 😉 Wierzę w to, że przeciętny kierowca, który nie jest złośliwy, widząc taką naklejkę, wykorzysta tę informację na swoją (bo nie będzie ryzykował tym, że uderzę w jego samochód) i moją (ułatwi mi życie) korzyść.





Dostaję od Was bardzo ciepłe komentarze, za co bardzo dziękuję! Przesyłacie zdjęcia, że naklejki działają i inni kierowcy się odsuwają od Waszych drzwi ❤️

Mam nadzieję, że świadomość i kultura w ruchu drogowym jeszcze bardziej wzrośnie, a tym samym będziemy dla siebie bardziej uprzejmi i wyrozumiali 😉




0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie